„Małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot” – jak wiele prawdy jest w tym popularnym stwierdzeniu najlepiej wiedzą rodzice nastolatków. Do codziennych batalii o nie odrobione lekcje i bałagan w pokoju często dochodzi jeszcze obawa o to, że nasze dziecko zacznie sięgać po używki: papierosy, alkohol i – niestety coraz częściej – narkotyki.
W tej kwestii raczej nie mamy co liczyć na zbytnią wylewność i szczerość naszej pociechy, na to, że przyzna się do bardziej lub mniej częstych kontaktów z „zakazanym owocem”. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy zupełnie bezbronni: uważnie obserwując nasze dziecko możemy dość szybko zauważyć, że w jego życiu pojawiły się narkotyki. Pierwsze symptomy to: - dziecko ma często załzawione lub zaczerwienione oczy (brzegi powiek, białka lub spojówki), nietypowo rozszerzone lub zwężone źrenice - zmienne nastroje – błyskawicznie popada zarówno w euforię, jak i w depresję, bardzo łatwo wyprowadzić je z równowagi, - bywa senne i apatyczne lub przeciwnie – prawie w ogóle nie sypia - stale „cieknie” mu z nosa - zmienia swój wygląd, nosi inne ubrania, zapuszcza włosy, ma nowych znajomych, coraz rzadziej spotyka się z dawną „paczką” - w jego pokoju pojawiają się podejrzane przedmioty: rurki, fiolki, małe foliowe torebeczki, igły, strzykawki, kolorowe pastylki - coraz częściej żąda od rodziców pieniędzy (może twierdzić, że potrzebuje ich na przykład na szkolną wycieczkę czy wyjście do teatru), może także zdarzyć się, że z portfela zaczną ginąć ci większe lub mniejsze sumy.